Rzecz o figurkach: plastiki kontra metale, czyli dlaczego 1:72 jest dobrą skalą dla wojen napoleońskich

Zacznę od zastrzeżenia, czym ten artykuł nie jest. Nie jest mianowicie rzetelną analizą porównawczą między skalami, ani też opracowaniem mającym dać odpowiedź, która skala jest lepsza. W rzeczywistości każdy z nas ma swoje predyspozycje, jedni uwielbiają heroiczną 28mm, a inni pasjonują się niewiele większymi niż główka od szpilki figurkami 3mm. Figurki rzecz jasna muszą też pasować do systemu, trudno wyobrazić sobie Infinity grane figurkami 3mm, albo bitwy morskie rozgrywane grupami okrętów w skali 1:350 (choć wyglądałoby to imponująco). W Polsce jakoś tak się złożyło, że najpopularniejsze skale jeśli chodzi o systemy masowe z XIX wieku i wcześniejszych okresów, czyli takie, w których z założenia ścierają się duże armie to; 15mm i 28mm. Ta druga jest znacznie droższa, dlatego u nas istnieje pewnie głównie ze względu na wszystkie gry Games Workshop (oczywiście GW to nie są gry historyczne, ale daję do porównania, bo technika w WFB to takie pomieszanie średniowiecza i renesansu). Natomiast gry historyczne wykorzystują głównie 15mm, choć istnieją systemy z innymi skalami, nawet 3mm. Jeśli chodzi o okres napoleoński to rzeczywiście 15mm jest najpopularniejsza.

I tutaj przechodzimy do sedna. Napisałem ten artykuł trochę z potrzeby dostarczenia argumentów, dlaczego główną skalą, która jest popierana w BW-N jest 1:72, nazywana czasem, choć nie precyzyjnie 20mm.

Pierwsza przyczyna, będąca jednocześnie największą zaletą figurek 1:72 to CENA. Bez problemu można zebrać całą armię za 100zł, albo i mniej. Pudełko piechoty, pudełko kawalerii, pudełko artylerii i tyle. Dowódców możemy spokojnie konwertować z oficerów będących w pudełkach jazdy i piechoty. Średnio jedno kosztuje 25zł, zatem 3 pudełka włącznie z kosztami wysyłki, to będzie trochę powyżej 80PLN. Takie ceny są NIEMOŻLIWE w przypadku skali 15mm, ani żadnej innej, nawet 3mm. Oczywiście później, gdy chce się rozbudować swoją armię o nowe jednostki koszty wzrastają, ale nadal są mniejsze niż w innych skalach.

Przyczyna druga – dostępność figurek. Istnieje zatrzęsienie sklepów modelarskich, w których takowe można kupić; nie jest się skazanym tylko na korzystanie z Internetu i zamówienia w obcych walutach. Często będąc w sklepie modelarskim mogę zobaczyć jak wyglądają figurki, które zamierzam kupić, a jeśli jest to niemożliwe to istnieją jeszcze strony w rodzaju http://www.plasticsoldierreview.com/Index.aspx

Przyczyna trzecia – te figurki są naprawdę piękne. Niewiele firm produkujących metalowe figurki 15mm jest w stanie osiągnąć poziom szczegółowości, jaki oferują najnowsze dzieła Italerii, nie mówiąc już o perfekcyjnej Zvezdzie. Jeśli chodzi o porównanie z większymi skalami, to 28mm owszem jest bardziej szczegółowa, ale bardzo często figurki tych rozmiarów cierpią na syndrom zachwianych proporcji, który w 1:72 raczej nie występuje.

Przyczyna czwarta – wytrzymałość. Zdarzyło się wam upuścić swoje ulubione metalowe figurki? Co się wtedy stało? Mnie zdarzyło się wiele razy upuścić moje 1:72 i… nic. Lub prawie nic się nie stało, a na pewno nie coś, czego nie można szybko naprawić, zazwyczaj tylko kilkoma maźnięciami pędzla.

Zalet figurek w skali 1:72 jest jeszcze więcej. Bardzo fajnie opisano je na stronie Wielkiego Księstwa Stollen: http://grandduchyofstollen.blogspot.ca/p/guest-gallery.html

Oczywiście plastiki mają też swoje wady. Giętkie bagnety są wrażliwe na odpadanie farby (przed czym można się do pewnego stopnia zabezpieczyć) itd, chociaż coraz częściej producenci stosują twardsze odmiany plastiku do ich odlewania. Na pewno jest też o wiele większy wybór figurek w skali 15mm, czy 28mm. Jeślibym chciał mieć oddziały z Nassau, albo innego niemieckiego księstwa, to w 1:72 jest to dosyć trudne, natomiast w 15mm bezproblemowe.
Ze wszystkim wyzwaniami można sobie jednak poradzić, na pomoc przybywają bowiem… metalowe figurki. Jest bardzo dużo firm, zarówno w USA, jak i w Europie, które produkują 20 lub 25mm figurki, które będą pasować do naszych oddziałów. Oto kilka linków porównawczych:

http://colcampbellbarracks.blogspot.com/2008/08/true-25mm-figure-comparison.html
Powyższy dotyczy co prawda wojny siedmioletniej, ale pokazuje dobrze różnice w skalach. Plastikowe figurki tu zaprezentowane są jednak nieco mniejsze niż obecnie, „najmodniejsze” figurki Zvezdy, czy ostatnie „duże” zestawy Italerii. Oznacza to, że figurki w „prawdziwej” skali 25mm będą w większości przypadków pasować do 1:72, zwłaszcza jako oficerowie, dowódcy, artyleria, czy osobne oddziały.

http://www.plasticsoldierreview.com/ShowFeature.aspx?id=28
Powyższy link pokazuje skalę 1:72 i jej przelicznik w stosunku do wzrostu człowieka, pokazuje też, że jest ona de facto tzw. „prawdziwą skalą” 25mm. Niestety przez kolejne dekady wiele metalowych figurek  bardzo „urosło”, stając się de facto figurkami 28 albo nawet 30mm.

A powyżej z kolei porównanie figurek 25mm z okresu wojen zuluskich. Jedna kratka to 5mm, grube linie są zrobione co 3cm.
Jak widać wiele tych 25mm figurek jest sporych, większych niż Zvezdove 1:72 (gdy weźmiemy linijkę i je zmierzymy), ale już taki Minifigs, czy Frontier mają całkiem przyzwoite rozmiary, które pasowałyby do 1:72.
Z drugiej strony, z uwagi na efekt rośnięcia skal, czasem zdarza się, że „powiększone” figurki 20mm pasują do tych współczesnych 1:72. Zatem wybór mamy pomiędzy powiększonymi 20mm, lub „prawdziwymi” 25mm.

Poznaliśmy już teorię, jednak nie interesują nas wojny zuluskie, tylko chcielibyśmy wybrać konkretne figurki z epoki napoleońskiej. Jak znaleźć te, które będą pasować do naszych plastików?  Z pomocą przychodzą ciekawe strony, np. fajny blog: http://plasticpelisse.blogspot.com/search/label/1792-1815%20Revolution%20and%20Napoleonic%20Wars

Oto kilka zdjęć pochodzących z tego bloga, porównujących metalowe figurki 20 i 25mm, z plastikowymi.

Tu Zvezda i Kennington, jak widać pasują bardzo ładnie.
A tu piechota z HaTa i metale z RSM95. Jak widać metale są wyraźnie mniejsze, raczej za małe. Mogłyby występować w osobnych oddziałach, najlepiej na wysokich podstawkach. Przy dużych figurkach z Italerii wyglądałyby jednak karłowato.
Tu ciekawe porównanie metalowych RSM95 z plastikowymi dawnymi Esci (dziś wypuszczone przez Italerii). Te plastiki są jednymi z mniejszych, jakie są dostępne, Zvezda czy nowe Italerii są znacznie większe. Przy tych nowych plastikach, pokazane tu metale byłyby zbyt małe.
A tu piechota Zvezdy i metale nieistniejącego już producenta… szkoda, bo dobrze do siebie pasowały.
A tu ciekawostka. 25mm „prawdziwej” skali figurki HistoriFigs i plastikowe figurki firmy HaT. Jak widać pasują bardzo dobrze. Co prawda trzeba je sprowadzać z USA, ale gdy chce się zbierać np. Brunszwik, trzeba się z tym liczyć. W 15mm figurki tego typu też sprowadza się z zagranicy.
Tu inna ciekawostka. Zestaw polskich piechurów z firmy Waterloo 1815 i metale z RSM95. Niestety metalowe 20mm znowu okazują się za małe (mają oczy niżej conajmniej 2mm).

Takich porównań można dać jeszcze sporo. Pokazują one, że chociaż nie łatwo znaleźć metalowe figurki, które uzupełnią niedobory plastików w skali 1:72, to jednak jest to możliwe. Oto przykład jednej z firm: http://www.shqminiatures.co.uk/Ranges/20mmNapoleonics/napmain.php?UID=2014111418011179.98.148.83

SHQ miniatures (dawny Kennington) produkuje figurki w skali 20 mm, które pasują idealnie do 1:72. Mają spory wybór, a w dodatku są sprawdzeni (sami je sprowadzaliśmy). Poniżej przykładowe porównanie austriackich huzarów z SHQ i rosyjskich kirasjerów ze Zvezdy.

Jak widać, figurki pasują dobrze, gdy jeszcze posadzić je na konie – nie ma żadnej różnicy.

Inni dwaj producenci, oferujący metalowe figurki różnych firm to: http://www.schilling-figuren.de/ oraz http://www.hagen-miniatures.de/index.php/en/

Jeśli ktoś zatem chce zbierać np. wojska Brunszwiku i grać nimi w skali 1:72, będzie to trudne, ale możliwe. Natomiast najpopularniejsze armie i oddziały są łatwo dostępne i tanie, bo… plastikowe.

Bardzo często zdarza się tak, że ktoś zajmuje się swoim hobby już od wielu lat i ma sporą kolekcję figurek. Nic dziwnego zatem, że posiadacze wielu miniaturek w skali 15mm, którzy spędzili nad nimi dziesiątki, jeśli nie setki godzin przy malowaniu, będą raczej optowali za tą skalą. Dlatego też w BW-N skala ma znaczenie drugorzędne. Ważniejsze są wielkości podstawek, a nie liczba umieszczonych na nich figurek. Te są tylko i aż ozdobnikiem. Stąd jeśli nawet mamy inne podstawki, niż wskazane w podręczniku, to też możemy grać, po zrobieniu pewnych przeliczeń oczywiście.

1:72 nie jest skalą idealną dla wojen napoleońskich, ale dla zaczynających z nimi przygody graczy spełni swoje zadanie bardzo dobrze. Figurki są bardzo ładne, ładniejsze niż większość 15mm i bardzo TANIE. Dlatego też w takiej skali testujemy grę we Wrocławiu, czyli w mieście, gdzie BW-N powstaje.

I jeszcze na koniec. 1:72 jest również dosyć popularna na zachodzie, gdzie argument cenowy jest jeszcze ważniejszy, bo za śmieszne dla nich pieniądze, mogą nabyć tysiące żołnierzy. Oto kilka przykładów, jak mogą wyglądać bitwy w 1:72:

Borodino.
Borodino CD.
Jeszcze Borodino. Rosyjski kontratak.
Borodino francuscy dragoni.
Montmiral
Gołymin.
Iława Pruska

Pozostaje tylko życzyć, żeby bitwy w BW-N wyglądały podobnie, jak te przedstawione, na powyższych zdjęciach 🙂

Reklamy

7 myśli nt. „Rzecz o figurkach: plastiki kontra metale, czyli dlaczego 1:72 jest dobrą skalą dla wojen napoleońskich”

  1. Ostatnie zdjęcia rzeczywiście robią nieziemskie wrażenie 🙂
    Miejmy nadzieję, że i nam uda się kiedyś rozegrać bitwę na taką skalę.

    1. Jak to mówią: „nie od razu Wielką Armię zbudowano” 😉
      Myślę, że przy 4 osobach, które pomalowałyby swoje jednostki moglibyśmy osiągnąć może nie tak wielki, ale jednak również robiący wrażenie rezultat.

  2. Szanuje twoje zdanie. Więc tylko o niektóre fragmenty zahaczę.

    1. Jeżeli chodzi o wytrzymałość to upuszczałem już figurki metalowe. Moja podstawka katafraktów spadła z 1,5m, przedwczoraj to samo się stało ze słoniem bojowym. Nic się nie stało, jedynie mikroodpryski metalu (nawet na słoniu, który nie otrzymał żadnej powłoki ochronnej).Dobry podkład, dobre farby, dobry lakier w kilku warstwach i figurki nic nie ruszy. Natomiast jeżeli chodzi o 1/72, wykonane niestety głównie z modelarskiego taniego i miękkiego plastiku miałem niemiłe przygody mimo stosowania podkładów wżerających, dipów, lakierów itd. Choć nie próbowałem magicznych sztuczek z vikolem aby miękki plastik stał się choć trochę „lepszym przyjacielem”.

    2. Dostępność – w sklepach stacjonarnych jest ona „problematyczna”, jak jest szczęście to trzeba czekać i może dany produkt pojawi się za ten tydzień „bo był na hurtowni”. Przy czym i tak najłatwiej dostać zvezde, potem italeri (czyli to co nie jest zvezdowym przepakiem), może Revella… a taki HaT jest już nieobecnym, a wszak jego produkt reprezentują pokaźną ilość „napoleonek”. Zamówienia z zagranicy nie jest problemem w dzisiejszych czasach – mamy UE, nie mamy ceł, są paypale (które rozwiązują gładko kwestię walut).

    3. Piękne? Niektóre (dosłownie) owszem, ale w 15mm też takich nie brakuje. I nie będą to tylko piękni Francuscy gwardziści ale też chociażby prosty chłopek z dolnej Hesji – powiedziałbym iż dajmy na to w napoleonkach AB zrobiło więcej niż Zvezda, Italerii i Revell razem wzięci. Starożytne pominę milczeniem bo też nie ma o czym mówić, Xyston wgniata w glebę Zvezdę.

    4. Cena. Zgoda, taniej być nie może… ale jaka cena taki materiał.

    Ludziom na zachodzie się nie dziwię – mają pieniądze, kupią dany zestaw na tony, wybiorą co ciekawsze figurki i jakoś to chodzi.

    1. 1. Moje doświadczenia z plastikami są jednak inne, a metale miałem w 25/28mm, więc też wiem, co się z nimi działo. Nie raz metalowy 28mm mi się rozbił na dwie/trzy części po upuszczeniu. Plastik nigdy. Pewnie 15mm są bardziej odporne, ale mi odporność 1:72 wystarcza.
      2. Zależy w jakich sklepach. Rzeczywiście w 15mm masz o wiele większy wybór. Cóż, albo wszystko, albo taniej. Mam sporo zestawów HaT’a i udaje się je ściągać.
      3. Co do starożytnych się nie wypowiadam, ale „wgniata w glebę” to subiektywne spostrzeżenie. Równie dobrze mogę powiedzieć, że „Zvezda miażdży AB” i będzie w tym tyle samo subiektywnej prawdy.
      4.Jaka cena, taki materiał. Owszem, ale bez oceniających podtekstów. Plastik Zvezdy jest twardy, Italerii, Waterloo 1815 i Revella już trochę mniej, HaT ma różnie. Wybieram cenę.
      Nie dziwię się też sobie, mogłem sobie pozwolić na kupno wszystkich 6 armii do gry i zapłaciłem za to niewielkie pieniądze. W 15mm byłoby to niemożliwe.

      Telamonie. Nasza dalsza dyskusja byłaby na pewno ciekawa, ale mało konstruktywna. Ty świadomie wybrałeś 15mm, będąc pewnym ich zalet i wad, podobnie ja 1:72. Wszystko ma swoje powody. Zresztą są też metale w 1:72 i ciągle ich przybywa.

      Jeśli natomiast wybrałbym inną skalę, to raczej coś małego, nawet 3mm. Bardzo natomiast cenię i podobają mi się Twoje armie w 15mm, miałem okazje oglądać je na zdjęciach. Piękne malowanie.
      Jak widzę jednak super pomalowane figurki 1:72, to też jest świetnie.
      Zresztą, docelowo marzę o tym: https://bogowiewojny.files.wordpress.com/2014/01/8e5b6-borodinobattle3_initialsw.jpg?w=1600&h=1094
      W 15mm nigdy czegoś takiego bym nie uzbierał 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s