Biuletyn Wielkiej Armii z dnia 8 maja 1814, znaczy się 2014 roku. O morale całej armii i innych pracach.

Oprócz rozegrania sławetnej Bitwy Pięciu Armii, ostatnie dni upłynęły na pracach nad podręcznikiem, przede wszystkim doświadczeń zebranych na Poligonie oraz w trakcie wcześniejszych rozgrywek.

Najwięcej czasu zajęła tzw. optymalizacja podręcznika, czyli odpowiednie ułożenie tekstu, sprawdzanie, czy jest zrozumiały, sprawdzenie powtórzeń, sprzeczności itd. To mrówcza robota i zajęła mi w ciągu ostatnich dni kilkanaście godzin! Do poprawienia pozostały jeszcze trzy rozdziały.

Ta niewdzięczna robota, jest jednak niesamowicie ważna, bo wpływa na czytelność podręcznika, a co za tym idzie atrakcyjność gry i łatwość jej zrozumienia. Przed jesiennym wydaniem podręcznik czeka jeszcze przynajmniej jedno takie sprawdzenie.

Druga kwestia to nowe zasady i zmiany. Zmiany dotyczą niewielkich korekt w tabelkach, zwłaszcza walki, ale trochę też strzelania.

Natomiast bardzo ważną zasadą, którą przetestujemy 19 maja, jest morale armii. Nie rozstrzygając, czy wprowadzimy ten zapis (to pokażą testy), muszę napisać, że zapowiada się ciekawie. Morale armii może sprawić, że bitwy staną się o wiele szybsze!

Na czym to z grubsza będzie polegać?

Każda z armii otrzyma swoje morale, zazwyczaj wynoszące połowę jej liczby oddziałów, czyli przy bitwach na 20pkt, będzie to 10 punktów morale armii, modyfikowanej przez wodzów naczelnych i właściwości poszczególnych armii, np. Rosjanie będą je mieli wyższe.

W trakcie bitwy, różne zdarzenia będą zmieniać wartość tego morale, niektóre jednorazowo, niektóre co turę. Np. za każdą straconą podstawkę, stracimy jeden punkt morale, ale zyskamy też punkt, jeśli zniszczymy podstawkę przeciwnika. Podobnie jeśli chodzi o generałów.

To jednak tylko podstawa. Morale armii ulegnie dodatkowo zmniejszeniu, za każdą brygadę przeciwnika, która znajdzie się na skrzydle naszej brygady. Zatem manewr stanie się szczególnie ważny! Podobnież stracimy punkty za uciekające jednostki, a także jeśli przeciwnik zajmie główny cel bitwy (punkt strategiczny). Nie będzie można czekać w nieskończoność i odwlekać ataku, ponieważ punkty morale armii za zajęcie punktu strategicznego będą się zmieniały co każdą turę!

Oczywiście tych punktów jest jeszcze kilka, ale razem tworzą one ciekawy system, który zmusza do działania, zmusza do manewrowania i każe bardzo za błędy. Utrata skrzydłowych jednostek, oskrzydlenie centrum i utrata punktu strategicznego będzie znaczyła koniec bitwy (gdy morale armii spadnie do 0), nawet jeśli nasza armia nie poniesie 50% strat.

Przypuszczam, że w wyniku tego pojedyncza tura może się nieco wydłużyć (na koniec trzeba policzyć to morale), ale czas rozgrywania samej bitwy ulegnie skróceniu, przy kardynalnych błędach do nawet godziny 🙂

Jak to wyjdzie w praniu – opiszę po testach po 19 maja.

Jak zwykle jestem ciekaw Waszych opinii.

Advertisements

7 myśli nt. „Biuletyn Wielkiej Armii z dnia 8 maja 1814, znaczy się 2014 roku. O morale całej armii i innych pracach.”

  1. Hmm. Morale fajne, ale mam pewne obawy (oczywiście nie znam szczegółów, więc moje obawy mogą być zupełnie bezpodstawne).

    Czy realizacja zadania strategicznego rzeczywiście powinna istotnie wpływać na morale? Czy zwykły żołnierz wiedział, co jest celem bitwy (poza generalnym pokonaniem przeciwnika) i stresował się jego wykonaniem? Dodatkowo, czy to nie za bardzo będzie bolało w scenariuszach, w których siły do boju będą wchodziły stopniowo i po prostu koniecznością będzie poczekanie na więcej dywizji/brygad, które będą mogły wziąć udział w „ataku na wzgórze”?

    Podobnie, czy żołnierz z prawego skrzydła stresował się pokonaniem lewego skrzydła armii (jeśli nawet o tym wiedział?)?

    Innymi słowy koncepcja na pewno ciekawa, ale trzeba ostrożnie do niej podejść.

    1. Dlatego właśnie wszystko będziemy testować.
      Żołnierz z prawego skrzydła nie stresował się pokonaniem lewego skrzydła, chyba, że o tym wiedział. Wróg na flance to zawsze było duże zagrożenie. Żołnierz z centrum zawsze bardzo stresował się, gdy przeciwnik pojawił się na jego boku i tym chętniej był gotów uciec. Przeciwnik na flance oznacza, że coś w bitwie idzie nie tak i może czas odwrócić się plecami do przeciwnika i wiać ile sił w nogach.
      Druga sprawa, przełamanie skrzydła, czy centrum miało zawsze dewastujący efekt na armie, dotychczas nie było to oddane, co prawda straciliśmy skrzydło, ale mogliśmy walczyć dalej. Teraz będzie to utrudnione.
      Co do zdobywania punktów strategicznych, to scenariusze uwzględnią zmiany morale, gdy będą pojawiać się nowe jednostki, może też wtedy będzie się tracić mniej punktów za nie zdobycie punktu strategicznego.
      Wszystko wyjdzie w praniu. Na razie to teoria.
      Dzięki serdeczne za uwagi!

      1. @Olbrachcie niezmiernie cieszy mnie Twoje zainteresowanie BW-N. 😉
        Co do tego czy żołnierze interesowali/ obawiali się o swoje flanki.
        W czasach napoleońskich każda walka oznaczała gęstą palbę karabinową i działową słyszaną z bardzo dużej odległości. W armii francuskiej był ogólny rozkaz kierowania się oddziałów na huk dział w celu wspomożenia walczących. Jakikolwiek odgłos ognia za plecami lub z boku powodował szybką reakcję żołnierzy oskrzydlanych, a wieść o takim fakcie szybko się rozchodziła w szeregach. Jeśli armia była mało odporna psychicznie szybko mogło to doprowadzić do rozsypki i bezładnego odwrotu. Tym bardziej ważne jest odpowiednie miejsce do bitwy, gdzie skrzydła można oprzeć jakiś trudny teren- rzekę,gęsty las, góry etc.Obawiano się np walki z rzeką za plecami i mostem .
        To zupełnie inny system wojowania niż w czasach OIM gdzie bardzo chętnie opierano się plecami o rzekę, a oskrzydlenie nie specjalnie robiło wrażenie.

  2. Ok, wszytko to rozumiem. Nie wymądrzam się, bo absolutnie nie mam do tego żadnych merytorycznych podstaw. Z przychylnością po prostu wyrażam swoje laickie wątpliwości. Jednocześnie zaakceptuję z uśmiechem cokolwiek ustalicie w ostatecznych zasadach :).

    Z hauku dział i odgłosu palb na odległym skrzydle lub tyłach wiadomo tylko tyle, że „nasi walczyli”, nie zaś że wygrali/przegrali/zremisowali.

    Trudno też czasem może być określić, czy skrzydło/tył jest rzeczywiście zagrożone, czy nie,

    1. Sam odgłos walki na tyłach jest zupełnie wystarczający.To oznaka że przeciwnik dostał się tam gdzie nie powinien. To wystarcza. Poza tym istniały różne okoliczności.Np z oddali można było zaobserwować wzbity kurz przez maszerującą kolumnę, błysk bagnetów, błysk luf armatnich etc. Pod Waterloo wystarczył kurz żeby żołnierze Wielkiej Armii zorientowali się, że coś jest nie halo, mimo zapewnień, że to nadciąga Grouchy.
      Kiedy już okazało się, że to nie był Grouchy lecz Prusacy, armia poszła w rozsypkę.
      Pod Austerlitz kiedy okazało się, że płaskowyż Pratzen jest w rękach Soulta -Rosjanom z lewoskrzydłowej kolumny Dochturowa pozostało już tylko jedno- wiać nawet przez stawy co ostatecznie doprowadziło do klęski koalicji. Takich przypadków jeszcze wiele można podać.

      1. Opisy bitew stwierdzają, że tego typu wieści potrafiły się dosyć szybko roznosić w szeregach i wpływały na zachowanie żołnierzy, Waterloo to sztandarowy przykład, ale są też inne.
        Pod Borodino pojawienie się Kozaków na tyłach Francuzów wywołało spore zamieszanie w całej armii.
        Fromhold przykład bardzo dobry przykład Austerlitz.

        Tak, czy siak, testy pokażą, jak będzie funkcjonował ten system. Najbliższa bitwa 19 maja.

  3. 19 maja dopiero? Czekam, czekam :).

    Fromhold, świetny tekst o figurkach Rosjan, których akurat planuję zbierać :). Dzieki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s