Weekendowo: filmy i seriale o tematyce napoleońskiej część I.

Dzisiejszy weekendowy wpis postanowiliśmy poświęcić X muzie – filmowi. Zastanawiając się czasami od czego pochodzą inspiracje grających w gry bitewne, można wymienić wiele źródeł. Zainteresowania wyniesione z domu i tradycje rodzinne, książki, gry komputerowe, czy inna działalność związana z historią, np. działanie w grupach rekonstrukcyjnych itd.

Bardzo ważnym elementem tej układanki są jednak filmy, będące przecież niesłychanie istotnym elementem kultury popularnej. Obrazy i dźwięki wpływają nie tylko na naszą wyobraźnię, ale także budują pozytywne emocje i skojarzenia. Autorzy większości gier bitewnych również są często zainspirowani obrazami filmowymi i chociaż można przeczytać tysiąc książek historycznych, to w naszej pamięci najdłużej pozostaną najlepsze sceny z ulubionych filmów.

To samo zresztą dotyczy graczy. Jak bardzo wzrosła popularność wargamingu z II wojny światowej, w efekcie pojawienia się takich filmów i seriali jak Szeregowiec Ryan, Kompania braci, czy Wróg i bram? Jest to trudno mierzalne, ale przypuszczam, że wiele osób zaczęło bawić się w systemy drugowojenne, m.in. ze względu na te filmy. Widać to też w ofercie producentów, którzy często oferują figurki nawiązujące do popularnych filmów i seriali.

W epoce napoleońskiej jest podobnie, ale niestety nie może ona pochwalić się taką dużą ilością filmowych produkcji. Zresztą mimo wielu okrągłych rocznic, producenci filmowi nie kwapią się do realizacji nowych historii z początku XIX wieku. Dość powiedzieć, że najlepszymi czasami dla filmów napoleońskich były lata 60-te i 70-te. Wszystko, co zostało nakręcone później, jest już o wiele słabsze (z pewnymi wyjątkami).

Oczywiście decydujące są koszty, kostiumy, scenografia, a także towarzysząca scenom bitewnym pirotechnika, to jedne z najdroższych elementów filmu. Dodać należy do tego animację komputerową, która (jeśli dobrej jakości) też nie należy do tanich. Szczęśliwie jednak animacja pozwala na prawdziwy rozmach inscenizacyjny i sceny do których trzeba było zatrudniać tysiące statystów, dziś mogą stworzyć graficy. Jak dotąd nikt się do tego nie kwapi. Hollywood i inne rejony filmowe, mają jednak swoje „przypływy i odpływy” i kto wie, czy za jakiś czas nie pojawią się kolejne filmy traktujące o wojnach napoleońskich, nie będące tylko i wyłącznie romansami.

Dość już tej pisaniny, pora przejść do kilku przykładów. Będziemy podawać linki do youtube’a, na którym można oglądnąć pełne wersje filmów. Niestety większość z nich nie jest tłumaczona, więc do pełnego zrozumienia wszystkich musielibyśmy rozumieć po angielsku, francusku i rosyjsku. Znając jednak film, możemy poszukać go w innych miejscach, w wersji z napisami/lektorem.

W części pierwszej opowiemy o filmach i serialach zagranicznych.

Na sam początek najlepsza naszym zdaniem produkcja o tej epoce. Waterloo Siergieja Bondarczuka (producent Dino de Laurentis – pamiętacie Conana Barbarzyńcę?) z 1970 roku. Bardzo dobre aktorstwo, ciekawy scenariusz i robiące wrażenie sceny batalistyczne. Wersja z lektorem polskim.

Wszystkim sympatykom Napoleona polecam szczególnie scenę przemarszu armii francuskiej (1:07).

Innym klasykiem, o jeszcze większym rozmachu jest „Wojna i pokój”, z 1968 roku. Powieść ta była ekranizowana wielokrotnie, często przez Amerykanów (tych wersji nie polecamy, są straszliwe), ale wspominany już Siergiej Bondarczuk filmując dzieło Tołstoja mógł skorzystać z nieograniczonych zasobów, jakie dostarczyło mu na rozkaz partii całe ZSRR. W efekcie mamy sceny batalistyczne z udziałem nawet kilkudziesięciu tysięcy statystów, bardzo dobrze wyglądające mundury (postarzanie!) i realnie wyglądających statystów. Francuzi wyglądają jak Francuzi, a Rosjanie… jak Rosjanie 🙂 Takie proste, a jaki wywołuje efekt!

Jak już obejrzycie reklamę o „Marcie z Krakowa, dla której pracuje Unia Europejska”, albo szefowej firmy, co jeździ na rowerze i ma konto w internetowym banku, to przewińcie na 1:06 – bitwa pod Hollabrunn. Scena ataku rosyjskiej piechoty na francuskich woltyżerów robi olbrzymie wrażenie. Jest bardzo realistyczna i daje wspaniały obraz, jak to wyglądało, przycięty na „popowo – filmową” miarę. Niestety film na yt jest dostępny tylko w oryginale.

Inna znana produkcja, to francuskie (a jakże!) Austerlitz z 1960 roku, w reżyserii Abela Gance’a. Nie tak dobre, jak wojna i pokój, czy Waterloo, warto zobaczyć jednak kilka fragmentów, jak np walki o Telnice.

Pora na seriale i filmy telewizyjne. Warto wspomnienia są dwa.

Pierwszy z nich to cała seria filmów o „strzelcach Sharphe’a”. Kiedyś były emitowane dosyć często w TVP. Trzeba przyznać, że te pochodzące z lat 80-tych i 90-tych produkcje trochę się już zestarzały, ale mimo wszystko dobrze się je ogląda. Ogółem powstało 14 filmów, których bohaterem jest pułkownik (nie od razu) Sharp z 95 pułku piechoty; słynnych zielonych kurtek. Pułkownik ratuje kiedyś życie generałowi Wellingtonowi i zaczyna piąć się po szczeblach kariery. W ostatnim odcinku samotnie wygrywa bitwę pod Waterloo, niszcząc Francuzów lepiej niż Chuck Norris kopie z półobrotu. Złośliwi mówią, że grający rolę Sharpe’a Seann Bean do dzisiaj pokutuje za tą rolę i musi ginąć w każdym filmie – tak, dla zachowania równowagi 🙂

Pod linkiem znajduje się playlista do wszystkich odcinków.

Drugim serialem jest europejska koprodukcja z 2004 roku „Napoleon”, z Cristianem Clavierem w tytułowej roli. Aktor ten jest bardziej znany z roli Asterixa, ale szczęśliwie najpierw nakręcono Napoleona, a potem filmy o dzielnych galijskich wojownikach. Serialowi brakowało trochę pieniędzy (choć był i tak drogi!), ale warto go zobaczyć, bo można dowiedzieć się o wielu wydarzeniach z życia cesarza. Przepraszamy, „CESARZA”. Tak lepiej 🙂
Pokazuje też kilka interesujących bitew; Arcole, Austerlitz, Jenę, czy Iławę Pruską (tak!). I chociaż wojna jest tu bardziej tłem, niż głównym wątkiem, to warto go zobaczyć.

Wreszcie na koniec, mało znana produkcja z 1937 roku, Conquest, znany u nas jako Napoleon i pani Walewska. Dla sympatyka gier bitewnych to mała gratka, film jest w stylu „Casablanki”, ale warto odnotować, że w rolę pani Walewskiej wcieliła się Greta Garbo. Wklejamy tutaj scenę pierwszego pocałunku między zakochaną parą. A co, nie samą wojną człowiek żyje 🙂

W następnej części opowiemy o polskich produkcjach, traktujących o epoce napoleońskiej.

Na koniec jeszcze jedna informacja. Lista zaprzyjaźnionych blogów wzbogaciła się o blog Maciejusa, który jest wspaniałym malarzem figurek. Blog jest dostępny pod adresem: http://maciejus.blogspot.com/

A to przykładowa praca:

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s