Noc przed bitwą…

Malarz: Averyanov Alexander.

Cesarz wstał i zaczął nerwowo przechadzać się po jadalni szkoły w Brienne, którą tak dobrze znał ze swoich lat młodzieńczych. Nie było jednak czasu na wspomnienia minionej chwały. Od dwóch lat bez mała walczył z wielką koalicją wymierzoną we Francję i w niego, w tym czasie zdążył przejść od Paryża do Moskwy, nie dał się całkowicie rozbić wśród lodów i śniegów Berezyny, ze zmiennym szczęściem wojował w Saksonii i na Śląsku, aż w końcu musiał bronić samej Francji.

Szczęśliwie alianci pod wpływem wielu bojaźliwych generałów i monarchów wstrzymali zimową ofensywę, co wściekło niesamowicie zwłaszcza Bluchera, ale także cara Aleksandra. Co prawda udało się uzupełnić szeregi i zaopatrzenie, ale Francja też lepiej się przygotowała. Czymże jest jednak sama Francja wobec tylu przeciwników! Przy Napoleonie została garstka Niemców, głównie Westfalczyków, a także najwierniejsi z wiernych – Polacy. Książę Józef, który ranny pod Lipskiem, o mały włos nie utonął w nurcie Elstery, wrócił do zdrowia. Polski korpus, który poniósł duże straty, częściowo się odtworzył, zachował też spójność i ducha walki, idąc za przykładem honorowego księcia.

Na południu Soult tańczył z Wellingtonem, w Alpach Suchet manewrował przeciwko Austriakom, ale wojna i tak miała rozegrać się między Aube, Sekwaną i Marną. Schwarzenberg nalegał niesamowicie na zdobycie płaskowzgórza Langres, mitycznego klucza do Francji, Blucher obstawał przy zdecydowanym marszu na Paryż. Barclay de Tolly raz popierał jednego, raz drugiego. Nie było łatwo pogodzić tylu generałów i monarchów na raz, przez co ich armie nie działały razem.

Sama Armia Czeska to prawie 200 tysięcy żołnierzy, do tego Armia Śląska 100 tysięcy i Armia Północna zdrajcy Bernadotte’a to kolejne 100. Razem – stanowiliby siłę nie do pobicia, ale osobno…

Wstępne raporty były bardzo optymistyczne, Napoleonowi udało się zaskoczyć częściowo wroga. Jednakże problemy z transportem artylerii, a także nieruchawość niektórych marszałków sprawiła, że przewaga czasu została stracona.

– Sire – marszałek Victor przerwał rozważania Cesarza – z wiadomości, które otrzymaliśmy od złapanych oficerów, a także ze zwiadu kawalerii, siły przeciwnika trzeba ocenić na jakieś 100 tysięcy żołnierzy. To prawie dwa razy więcej, niż…

– Nie mów mi, ile razy to więcej – wybuchnął Cesarz. Więcej, więcej! Ilu żołnierzy więcej było pod Marengo?! Ilu rzucił do walki ten chytry lis Aleksander pod Austerlitz?! Jaką przewagę mieli pod Dreznem?! Wszystkie te bitwy wygrałem i teraz też nie będziemy uciekać z pola bitwy.

– Ależ sire – wtrącił marszałek Gerard – nasze pozycje nie są najmocniejsze. W przypadku przełamania tutaj – Gerard wskazał punkt na mapie.

– O, Gerard – Napoleon zatrzymał się i pochylił nad mapą. – Tu jest kilka o wiele ważniejszych punktów, niż ten, który wskazałeś. Choćby tutaj.

– Gdziekolwiek uderzy przeciwnik może mieć dwukrotną przewagę – wtrącił znowu Victor.

– Milhaud, co pan powiesz o kawalerii?

Stary kirasjer omiótł wzrokiem pozostałych rozmówców. – Z Waszą Cesarską Mością nasza jazda pójdzie szarżować nawet do piekła – odparł zdecydowanym głosem.

– To jest duch walki, słyszysz Victor! Gerard, a Ty?!

– Panie – wtrącił Ney – obiecuję złapać tego zdrajcę Schwarzenberga i przywieźć go do Waszej Cesarskiej Mości w klatce!

– Ney, Ney. Oto prawdziwy i zawsze wierny. A co nam powie drugi bohater z Moskwy? Mości książę?

Poniatowski pyknął fajeczką i wskazał punkt na mapie. – Rzeczywiście przeciwnik ma nad nami dużą przewagę, ale już nie raz tak bywało i wychodziliśmy z opresji. Przewaga rzecz jednak złudna, bo nasza jazda wcale nie ustępuje nieprzyjacielskiej, a jak sądzę armaty też mamy nie wiele gorsze. Każda z wiosek, wzgórza, lasy, rzeki, strumienie, to wszystko daje solidne oparcie, a jednocześnie miejsce do manewru. Wasza Cesarska Mość będzie mógł uczynić w trakcie bitwy wszystko, co uzna za stosowne. Z mojej strony chciałem zapewnić, że Polacy będą stali wiernie przy Cesarzu, że dochowają jak zawsze honoru i bić się będą niczym stara gwardia.

– Mości książę, będę pamiętał te słowa i wspomnę je jutro wieczorem. Panowie, do swoich korpusów. Zobaczycie, jutro rano wstanie słońce spod Austerlitz i Moskwy!

Gdy marszałkowie wyszli, Napoleon został w pomieszczeniu tylko z lokajem.

– Constant – zawołał – wezwij do mnie marszałka Coulaincourta, chcę podyktować mu kilka listów zanim udam się na inspekcję oddziałów.

Dawno nie czuł się tak dobrze, tak zdrowo, mimo trudów ostatnich kampanii. Wiosna natchnęła w nim nowe siły. Czy jutro pod La Rothiere Cesarz i Francja stanie na wysokości zadania?

Relacja jutro tutaj:  http://strategie.net.pl/viewtopic.php?f=243&t=13959

Reklamy

Jedna myśl nt. „Noc przed bitwą…”

  1. – Donerweter……(cenzura, cenzura, cenzura)…co oni sobie myślą, dlaczego nie maszerujemy na Paryż!! – wściekły marszałek Blucher chodził szybkim krokiem po wiejskiej izbie jakiejś nędznej francuskiej chałupy. Zatrzymał się, rozejrzał dookoła i prychnął niezadowolony
    – nawet najgorsza pruska chałupa jest lepsza od tego tutaj, trudno – podszedł do ledwo trzymającego się na nogach stołu, na którym leżała piękna mapa okolic La Rothiere. Zgromadzeni oficerowie rozstąpili się i wspólnie ze swym białowłosym wodzem pochylili nad przyszłym miejscem bitwy.
    – Tutaj – wskazał palcem Blucher – i nie ma co czekać na resztę.Naprzód!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s