Raport bitewny: Bitwa pod Carlowitz

…z pewnością bitwa pod Carlowitz, choć nie należąca do wielkich batalii epoki, należy do najbardziej krwawych i przede wszystkim najbardziej zaciętych bitew, jakie miał okazję stoczyć książę Wellington. Pod Carlowitz strony przypominały raczej dwóch bokserów, którzy mimo otrzymania wielu ciosów, raz za razem próbowali ostatecznym uderzeniem powalić przeciwnika.
Marian Kukiel, Wojna hanowerska 1816 roku.

Pirch przetestował Brytyjczyków lepiej, niż jakikolwiek z napoleońskich marszałków.
Charles Oman, Historia wojny w Hanowerze.

Ta wojna była ostatecznym rozstrzygnięciem sporu, kto wygrał z Napoleonem pod Waterloo. Kto miał w tym większe zasługi?
Peter Hofschröer, pruska kampania 1816 roku.

Bitwa pod Carlowitz należała do bardzo interesujących potyczek pomijanej trochę przez polskich historyków słynnej wojny 1816 roku pomiędzy Wielką Brytanią i Prusami o Hanower. Pokonanie Napoleona i wywiezienie go na wyspę Św. Heleny, zamiast uspokoić sytuację w Europie, uwolniło demony nowych konfliktów. Prusy, które wyrastały na pierwszą potęgę w Niemczech, wiedzione ogólnoniemieckim nacjonalizmem, postanowiły upomnieć się o należący tradycyjnie do Brytyjczyków Hanower. W ten sposób niedawni sprzymierzeńcy rzucili się sobie do gardeł.

W bitwach tej wojny Polacy odegrali zupełnie marginalną rolę, stąd też może niewielkie zainteresowanie naszych historyków tym konfliktem, a jest on bardzo ciekawy do zanalizowania, jako twórcze wykorzystanie idei militarnych, wynikających z nauki wojen napoleońskich.

Wiosną 1816 roku, pruska Armia Północna zbliżała się koncentrycznie do Hanoweru, bronionego tylko przez niewielkie siły. Na jej czele stanął uwielbiany przez Prusaków Blücher, a do sztabu dołączył niezawodny Gneisenau. Jednocześnie z Bremy na południe maszerowała brytyjska Armia Hanoweru, pod przywództwem Wellingtona, w ten sposób dwóch bohaterów spod Waterloo, miało przekonać się, kto zasługiwał na większą chwałę.

Pomny swoich doświadczeń spod Quatre Bras, Wellington tym razem trzymał swoje siły skoncentrowane. Przednią awangardę Armii Hanoweru stanowiła dywizja piechoty Henry’ego Chasse’a i kawaleria Johna Colquhouna Granta. Jej przeciwnikiem miała być awangarda korpusu generała Pircha, brygada piechoty Donnersmarcka i jazda Oppeln – Bronikowskiego.

26 kwietnia nad ranem widety obu sił przyniosły informacje o zbliżającym się przeciwniku. Zarówno Pirch, jak i Wellington, wiedząc, że o kilka godzin marszu za awangardami, maszerują siły główne, postanowili rozpocząć bitwę. Warto zauważyć, że awangardę brytyjską prowadził sam Wellington, który przebywał wraz z przednimi oddziałami. Zamiast Blüchera, awangardę Prusaków prowadził dowódca przedniego korpusu – Pirch.

Siły zaangażowanych stron przedstawiały się następująco:

Awangarda Armii Hanoweru głównodowodzący Arthur Wellesley, 1. książę Wellington.

 

Dywizja piechoty: Sir Henry Chasse.
3 brygady (8, 9 i 1 KGL) – 12 batalionów piechoty, w tym 3 bataliony szkockie i 3 bataliony 95 pułku piechoty, rozdzielone pomiędzy trzy brygady, a także 2 bataliony piechoty liniowej i 2 bataliony piechoty lekkiej Królewskiego Legionu Niemieckiego (KGL).
Bateria artylerii pieszej 9f.
Bateria artylerii konnej 9f.

4 Brygada kawalerii: Sir John Colquhoun Grant.
11, 12 pułki lekkich dragonów, 15 pułk huzarów.

Razem: 9200 żołnierzy i 16 armat.

Awangarda Armii Północnej głównodowodzący Georg Dubislav Ludwig von Pirch.

 

3 Brygada piechoty: Graf Henkel von Donnersmarck.
10, 11 pułki piechoty, 1 pułk landwehry pomorskiej – 9 batalionów piechoty, w tym 3 landwehry.
Bateria artylerii pieszej 6f.

1 Brygada kawalerii: Karl von Oppeln – Bronikowski
2 pułk dragonów (królowej), 6 pułk dragonów, 8 pułk huzarów westfalskich.
Bateria artylerii konnej 6f.

Razem: 9200 żołnierzy i 16 armat.

(z góry przepraszamy, iż niektóre figurki są tzw. proxami, czyli zastępcami oryginałów. Prawidłowe figurki dopiero się malują. Dotyczy to brytyjskiej jazdy, w której dragoni zastępują lekkich dragonów, a francuscy huzarzy – huzarów brytyjskich, a także jednostek KGL, które zastępują bataliony brytyjskiej gwardii).

Porównując siły obu stron trzeba stwierdzić, że jak rzadko kiedy, były one wyrównane. Brytyjczycy dysponowali silniejszą artylerią o większych kalibrach, ale pruska artyleria była bardziej mobilna, niewielką jakościową przewagę Prusaków w kawalerii (dragoni) kompensowała przewaga Brytyjczyków w piechocie. Pod jednym względem Brytyjczycy mieli przewagę wyraźną – dowodzenia. Na polu bitwy znajdował się Wellington, co sprawiło, że Prusacy w grze ani razu nie mieli inicjatywy. Dodatkowo początkowe morale Brytyjczyków wynosiło aż 17 (10 + dokupione 5 + 2 za Wellingtona), Prusacy mieli zaś 10.

Teren starcia był zróżnicowany, centralne punkty stanowiły wioski Carlowitz i Hundsfeld, otoczone polami, wzgórzami i lasami. Bagnisko uniemożliwiało bezpośrednie podejście Brytyjczyków do Carlowitz.

polebitwy
Widok na pole bitwy na początku starcia. Po lewej stronie Prusacy, po prawej Brytyjczycy. Kawaleria Granta zajmuje wyraźną pozycję z dala od reszty armii Wellingtona, ruch oskrzydlający był oczywisty. Tymczasem jazda Bronikowskiego początkowo zajmowała lewe skrzydło Prusaków, na przeciwko Hundsfeld Berg.

Wellington, który przez całą bitwę wygrywał inicjatywę, w pierwszej turze popełnił dość trywialny błąd, idąc za nie zawsze najlepszym schematem: skoro mam inicjatywę, to zobaczę co zrobi przeciwnik i zareaguję na jego ruchy, pozwolił Prusakom na wykonanie pierwszego ruchu. Pirch (w osobie Gregorusa rzecz jasna) wykazał się wielkim sprytem i natychmiast wysłał do Carlowitz swoją artylerię konną, uniemożliwiając zajęcie wioski przez Brytyjczyków. Wellington musiał od razu zrewidować swoje plany. W jego założeniu, kawaleria miała dokonać głębokiego obejścia na tyły Prusaków, zaś piechota, opierając się o las na południe od Hundsfeld i korzystając z położonego nieopodal wzgórza, miała zaatakować najpierw Hundsfeld, a po jego zdobyciu ruszyć na Carlowitz. Pozycja w lesie miała spełnić zadanie nawiasu w tym ruchu oskrzydlającym. Ponieważ jednak prawe skrzydło Brytyjczyków, które miało dokonać oskrzydlenia, nie było chronione jazdą, Wellington zdecydował, że najpierw wywabi swoją kawalerią Prusaków na drugą stronę, a do tego czasu piechota będzie poruszać się w czworobokach.

Tymczasem Pirch myślał chyba początkowo o ewentualnym oskrzydleniu Brytyjczyków z drugiej strony, natomiast najważniejsze dla Prusaków było wyprzedzenie Brytyjczyków w wyścigu do wiosek. Dzięki temu, a także wykorzystując leżące między wioskami wzgórze, mogli skutecznie się bronić, licząc na to, że ich lepsza jakościowo kawaleria pokona Brytyjczyków i będzie można przejść do generalnego natarcia.

20150123_114324 (1280x720)-003
Początkowe ruchy armii. Pruska artyleria konna zajęła Carlowitz i zmusiła Brytyjczyków do przedzierania się przez las, a nie maszerowania po otwartym polu. Kawaleria Bronikowskiego reaguje na ruch oskrzydlający Granta. Na samej górze widoczna artyleria konna Brytyjczyków i brygada KGL, której zadaniem było wykonać oskrzydlenie wioski Hundsfeld.

Dzięki szybkiemu zajęciu Carlowitz, Prusacy zyskali początkową przewagę, Brytyjczycy zamiast pójść przez otwarty teren prosto do wiosek, ruszyli przez las, aby uchronić się przed pruskim ostrzałem artyleryjskim. Tylko brygada KGL zajęła pozycje na Wzgórzu Psiepolskim (Hundsfeld Berg, albo Hundsfelder Berg), dołączyła do niej artyleria konna 9f.

Rozpoczęła się wymiana ognia artyleryjskiego, Prusacy skoncentrowali swój ogień na brytyjskiej artylerii pieszej, zadając jej spore straty i dezorganizacje, przez co jej rola przez całą bitwę miała być znacznie mniejsza, niż jej możliwości.

Jednocześnie ruch brytyjskiej jazdy i czworoboki stworzone przez KGL, upewniły Pircha, że ruch oskrzydlający jest bezsensowny i należy zająć się brytyjską jazdą. W ten sposób bitwa przeistoczyła się w dwa, zupełnie odseparowane od siebie starcia. Piechoty w centrum i kawalerii na dalekim skrzydle.

20150123_114341 (1280x720)-002
Zbliżenie na pruskie siły na wzgórzu karłowickim (Carlowitzer Berg). Z tyłu zmieniająca front kawaleria Bronikowskiego. Kadr nie obejmuje artylerii konnej, która zajęła już Carlowitz. Huzarzy, którzy nadal stali frontem w kierunku Hundsfeld, sugerowali, że Pirch nie do końca zrezygnował z ruchu oskrzydlającego zgodnie z pierwotnym planem, dopiero porażka dragonów uzmysłowiła mu, że trzeba rzucić na Brytyjczyków całą jazdę.
20150123_114351 (1280x720)-003
Zbliżenie na Brytyjczyków, którzy przedzierali się przez las, aby uniknąć strat od artylerii. Na dole zdjęcia widać brytyjską artylerię pieszą (dokładnie to figurki art. rosyjskiej – brytyjska jest malowana), która poniosła straty od skoncentrowanego ognia pruskich dział. Na górze zdjęcia artyleria konna i czworobok brygady KGL.

Grant natarł dzielnie swoją jazdą, nie obawiając się ani przewagi wzgórza dla Prusaków, ani walki z dragonami, mając tylko ich lekkich odpowiedników. Odwaga opłaciła się, pierwsze starcie zakończyło się zaskakująco sporą demoralizacją (3 poziomy) Prusaków. Brytyjczycy nie zaryzykowali jednak pościgu i starcia z kolejnym pułkiem dragonów, odwaga Granta na razie wyczerpała się.

Pierwsze starcie jazdy.
Pierwsze starcie jazdy.
Zbliżenie na pierwsze starcie jazdy.
Zbliżenie na pierwsze starcie jazdy.
20150123_120815 (1280x720)-009
Sytuacja ogólna na polu bitwy w momencie rozpoczęcia walki kawalerii. Pruska piechota zdążyła już zająć Carlowitz, a artyleria konna dojechała do Hundsfeld. Próba wejścia do wioski landwehry nie udała się, ogień brytyjskich armat szybko ją wypędził poza zabudowania. Szczęśliwie dla Pircha, udało się powstrzymać jej ucieczkę. Warto zwrócić uwagę na brygadę KGL, która rozwinęła się już w linię na górze zdjęcia – pruska jazda przestała stanowić zagrożenie na tym skrzydle.

Zaskakująca porażka kawalerii zwróciła uwagę Pircha na jego skrzydło, dzielna postawa piechoty na nic by się zdała, jeśli podstawa operacyjna armii wpadła w ręce Brytyjczyków. Pirch dał przykład wspaniałej odwagi i osobiście poprowadził jeden z pułków dragonów do boju, nakazał też huzarom westfalskim przejść przez las, żeby nieco później móc uderzyć na brytyjskich huzarów.

Mimo równie bohaterskiego udziału Granta w walce, tym razem brytyjscy lekcy dragoni zostali odepchnięci i chwilowo opuścili pole bitwy. Szczęśliwie w rezerwie czekał kolejny pułk dragonów, który powstrzymał natarcie Prusaków. Jednocześnie huzarzy westfalscy, słynne „Totenkopfy” starli się wielokrotnie ze swoimi brytyjskimi odpowiednikami, w kilku szarżach i kontrszarżach uzyskali tylko trochę terenu, ale nie osiągnęli zdecydowanej przewagi.

20150123_122537 (1280x720)-014
Druga szarża pruskich dragonów z osobistym udziałem Pircha przepędziła Brytyjczyków na pewien czas z pola bitwy. Po prawej stronie huzarzy totenkopf wychodzą z lasu, aby zaatakować huzarów brytyjskich.

Walka kawalerii trwała przez następne kilka godzin, sytuacja zmieniała się dynamicznie jak w kalejdoskopie, oddziały ponosiły coraz większe straty, Prusacy powoli, bardzo powoli, zyskiwali przewagę. W pewnym momencie spanikowany pułk brytyjskich lekkich dragonów opuścił pole bitwy, pociągając za sobą bohaterskiego Granta. Wellington natychmiast przydzielił do dowództwa brygady Wilhelma Dörnberga.

Kolejne szarże i kontrszarże nie przynosiły wyraźnego rozstrzygnięcia.
Kolejne szarże i kontrszarże nie przynosiły wyraźnego rozstrzygnięcia.

Konie i żołnierze obu stron byli tak zmęczeni kilkugodzinną walką, że coraz częściej odmawiali szarżowania na przeciwnika, na nic zdawały się połajanki oficerów, czy dawanie przykładu.

Po kilku szarżach i kontrszarżach, oba pułki huzarów nie były skore do dalszej walki.
Po kilku szarżach i kontrszarżach, oba pułki huzarów nie były skore do dalszej walki.
Prusakom wreszcie udało się rzucić aż dwa pułki dragonów na jeden pułk Brytyjczyków, ostatecznie przepędzając go z pola bitwy.
Prusakom wreszcie udało się rzucić aż dwa pułki dragonów na jeden pułk Brytyjczyków, ostatecznie przepędzając go z pola bitwy. Po lewej stronie u góry osłabiony pułk lekkich dragonów z Grantem, który właśnie powrócił na pole bitwy po walce w poprzedniej turze, gdzie został odepchnięty poza jego obszar.
20150123_130833 (1280x720)-031
Walka dragonów.
20150123_134005 (1280x720)-034
Sytuacja po pokonaniu brytyjskiego pułku lekkich dragonów. Zaczęła się rysować przewaga Prusaków.

W tej sytuacji zainterweniował osobiście znowu generał Pirch, który dołączył do szarżujących dragonów. Kiedy huzarzy ścierali się ze sobą, dwa pułki pruskich dragonów zaatakowały Brytyjczyków. Starcie było praktycznie wygrane, ale w pewnym momencie, Pirch podjechał blisko do pewnego zwinnego brytyjskiego dragona, który ciął go szablą przez twarz. Nieprzytomny Pirch spadł z konia, pozbawiając pruską armię głównodowodzącego, a także powodując pewne zamieszanie w oddziałach.

Dragoni rzucili się do szarży na osłabioną jazdę, gdzie przebywał Grant, przepędzając ją z pola bitwy, ale Pirch przypłacił życiem udział w tej walce.
Dragoni rzucili się do szarży na osłabioną jazdę, gdzie przebywał Grant, przepędzając ją z pola bitwy, ale Pirch przypłacił życiem udział w tej walce.
Pirch's dead my general, Pirch's dead...
Pirch’s dead my general, Pirch’s dead…

Jego stanowisko natychmiast przejął Donnersmarck, ale potrwało to chwilę czasu, zanim uporządkował sytuację.

Kryzys został wykorzystany przez brytyjskich huzarów, którzy odepchnęli od siebie Westfalczyków. Wykorzystując potężne zmęczenie i zdezorganizowanie (3 poziom) dragonów, zaatakowali ich od flanki, powodując ucieczkę obu oddziałów z pola bitwy!

Dwa wspaniałe pułki dragonów uciekły przed huzarami!

Trzeba jednakże rzetelnie przyznać, że zagrożono im szarżą od flanki, a dragoni byli tak zmęczeni i zdezorganizowani ciągłymi szarżami i kontrszarżami, że po prostu nie wytrzymali tego olbrzymiego wysiłku i uciekli.

Sytuacja przed szarżą huzarów na zmęczonych dragonów.
Sytuacja przed szarżą huzarów na zmęczonych dragonów.
I po szarży. Zaatakowany pułk dragonów uciekł, a drugi poszedł natychmiast w jego ślady. Kompletny zwrot akcji w walce kawalerii.
I po szarży. Zaatakowany pułk dragonów uciekł, a drugi poszedł natychmiast w jego ślady. Kompletny zwrot akcji w walce kawalerii.

Brytyjczycy nie cieszyli się jednak zbyt długo, gdyż huzarzy westfalscy, którzy zdołali pozbierać szyki i trochę odpocząć, zaszarżowali na 15 pułk huzarów brytyjskich, ostatecznie wypychając ich poza pole bitwy, razem z Dörnbergiem.

Walka kawalerii zakończyła się zwycięstwem Prusaków, ale zajęło im to 4 godziny czasu! Na skutek tego jazda nie zdecydowała ostatecznie o losach całej bitwy, która rozstrzygnęła się w centrum.

Pojedynek pułków huzarów. Ostatecznie lepsi okazali się Westfalczycy spod znaku trupiej czachy.
Pojedynek pułków huzarów. Ostatecznie lepsi okazali się Westfalczycy spod znaku trupiej czachy.
Bohaterowie walki kawalerii i ich generał.
Bohaterowie walki kawalerii i ich generał.

Wróćmy do walk w centrum, gdzie Prusacy bronili bardzo sprytnie swoich pozycji, artyleria piesza prowadziła ogień ze wzgórza, a piechota zajęły Hundsfeld i Carlowitz. Artyleria konna przemieściła się do Hundsfeld, gdzie Pirch (jeszcze wtedy żył) uznał, że będzie bardziej potrzebna.

Wellington, pozbywszy się zagrożenia obejścia skrzydła przez pruską jazdę, rozpoczął swój manewr flankowy. Brygada KGL (4 bataliony) zbliżyła się do Hundsfeld od strony Hundsfelder Berge, zaś brygada szkocka od lasu. Rolę zawiasu spełniała brygada Anglików i artyleria piesza 9f, która jednakże była bardzo osłabiona.

Walki w pobliżu Hundsfeldu były bardzo zacięte i krwawe, kilka razy Brytyjczycy próbowali szarży, ale pod ogniem pruskiej artylerii i piechoty, próby te załamywały się jedna po drugiej. W końcu osłabione jednostki zaczęły uciekać, ale Wellington natychmiast jeździł od brygady do brygady i zawracał je do ataku. Obie strony były niesłychanie zdeterminowane w osiągnięciu celów. Ostatecznie brytyjska artyleria i ogień piechoty spowodowały ucieczkę pruskiego pułku piechoty, a następnie pułku landwehry, który zajął Hundsfeld, wspomagając pruską artylerię konną.

Nie udał się manewr oskrzydlający, brygada KGL, straciła połowę stanu w ogniu kartaczowym, który i tak wytrzymała przez godzinę (dzięki polu, w którym się ukrywała) i nie próbowała już okrążyć wioski.

Widok na centrum pola bitwy, bardzo dobrze wyjaśnia on ogólny kształt działań. Na dole schowana Carlowitz, do której nie można było dotrzeć od strony brytyjskich pozycji ze względu na bagnisko (niewidoczne). Jedyna droga prowadziła przez pole między Hundsfeld, a Carlowitz. Znajdowała się ona pod ostrzałem pruskiej artylerii pieszej ze wzgórza (po lewej stronie). Zatem należało najpierw zdobyć Hundsfeld, żeby można było zająć Carlowitz - główny cel bitwy. Brytyjskie wojska widoczne w lesie, czekają na finał ruchu oskrzydlającego KGL. Tymczasem brygada KGL wchodzi w kolumnie na pole (góra zdjęcia). Hundsfeld jest solidnie bronione przez Prusaków.
Widok na centrum pola bitwy, bardzo dobrze wyjaśnia on ogólny kształt działań. Na dole schowana Carlowitz, do której nie można było dotrzeć od strony brytyjskich pozycji ze względu na bagnisko (niewidoczne). Jedyna droga prowadziła przez pole między Hundsfeld, a Carlowitz. Znajdowała się ona pod ostrzałem pruskiej artylerii pieszej ze wzgórza (po lewej stronie). Zatem należało najpierw zdobyć Hundsfeld, żeby można było zająć Carlowitz – główny cel bitwy.
Brytyjskie wojska widoczne w lesie, czekają na finał ruchu oskrzydlającego KGL. Tymczasem brygada KGL wchodzi w kolumnie na pole (góra zdjęcia). Hundsfeld jest solidnie bronione przez Prusaków. Piechota i artyleria konna w wiosce, landwehra w rezerwie obok niej.
Szkoci i "zielone kurtki" w lesie.
Szkoci i „zielone kurtki” w lesie. To brygady Szkocka i KGL poniosły największy ciężar walk o Hundsfeld.
20150123_124428 (1280x720)-023
Manewr oskrzydlający gotowy, brygada KGL weszła w zasięg ognia karabinowego, wobec czego obie brygady Brytyjczyków wyszły z lasu. Tak zaczęło się generalnie natarcie Wellingtona w centrum. Po lewej u góry widoczny Pirch.
20150123_124442 (1280x720)-006
Zbliżenie na Hundsfeld.
20150123_124447 (1280x720)-025
Szersze ujęcie na centrum, przedstawiające Carlowitz (po lewej stronie) zajęte przez pruską piechotę. Poniżej Carlowitz bagnisko.
Trwała zacięta wymiana ognia. Brytyjczycy próbowali nacierać na wioskę, ale byli zatrzymywani ogniem Prusaków. Straty i dezorganizacja powiększały się dramatycznie w obu armiach.
Trwała zacięta wymiana ognia. Brytyjczycy próbowali nacierać na wioskę, ale byli zatrzymywani ogniem Prusaków. Straty i dezorganizacja powiększały się dramatycznie w obu armiach.
20150123_142015 (1280x720)-038
Sytuacja mniej więcej po 3 – 3.5 godzinach walki. Zarówno pruska piechota, jak i landwehra zostały przegnane ostatecznie z wioski (uciekająca landwehra widoczna po lewej stronie). Brytyjczycy byli jednakże zbyt zmęczeni i zdezorganizowani, a ich morale armii spadło do poziomu 6 i próby ataku na Hunsfeld nie udały się. Widać wyraźnie, że pole jest puste – dwa bataliony, jakie przeżyły z brygady KGL, znajdują się w lesie u góry po prawej stronie, ich ucieczka została zatrzymana przez Wellingtona. W centrum widać Donnercmarcka, który przejął dowodzenie nad całą armią.

Wreszcie po 4 godzinach walk Prusacy opuścili zarówno Carlowitz, jak i Hundsfeld. Brytyjczycy byli jednakże tak wyczerpani atakami, że nie kontynuowali natarcia. Obie strony jednocześnie straciły ponad 50% jednostek w swoich armiach i bitwa zakończyła się.

Te 4 godziny krwawej jatki było jednym z najbardziej pamiętnych momentów wojny 1816 roku.

Widok ogólny na pole bitwy w momencie jej zakończenia.
Widok ogólny na pole bitwy w momencie jej zakończenia. Po lewej stronie triumfujący westfalscy huzarzy. Po prawej w lesie, Brytyjczycy. Brytyjska artyleria konna schowała się za spalonymi zabudowaniami Hundsfeld i prowadziła niemrawy ostrzał pruskiej piechoty na wzgórzu.
Pozycje brytyjskiej dywizji piechoty generała Chasse'a.
Pozycje brytyjskiej dywizji piechoty generała Chasse’a.
Pozycje armii pruskiej na Carlowitzer Berg. Obie wioski zostały opuszczone przez Prusaków.
Pozycje armii pruskiej na Carlowitzer Berg. Obie wioski zostały opuszczone przez Prusaków.

Bitwa była niewielkim zwycięstwem Prusaków (5 punktów więcej), ale żadna ze stron nie pobiła drugiej i walki mogłyby zostać wznowione następnego dnia. Z pewnością obie strony mogły sobie pogratulować wytrzymania tak wyczerpującego boju, godnych siebie przeciwników.

Dziękuję serdecznie za bitwę Gregorusowi i jeszcze raz gratuluję zwycięstwa, tym razem krwawo wywalczonego i minimalnego. Obie armie udowodniły, że są bardzo groźnym przeciwnikiem.

Wszystkie cytaty na początku raportu bitewnego są oczywiście zmyślone, w celu zbudowania klimatu starcia, podobnie jak zmyślona jest cała wojna 1816 roku. Mimo wszystko tak nam się spodobała, że następne bitwy prusko – brytyjskie będą rozgrywać się w ramach tej kampanii.

Reklamy

12 myśli nt. „Raport bitewny: Bitwa pod Carlowitz”

  1. Takiej zaciętej bitwy już dawno nie było! Moje śniadanie znacznie się wydłużyło, nie mogłem się oderwać od czytania tekstu 😉

  2. „…Pierwszy raz w historii BW-N zginął głównodowodzący…”
    Ale to nic bo na szczęście nie był to Francuz ani Polak , to dobry znak, wróży naszym zwycięstwa 😉
    To widzę Prusakom zostało trzy bataliony piechoty ? Na dobrą sprawę to Pirch zmarnował tę armię.
    Marnie dla nich widzę tę bitwę następnego dnia…

    1. Porównując to większe straty osobowe ponieśli Brytyjczycy. Prusakom zginęły tylko 2 bataliony, a 4 uciekły + uciekło 8 szwadronów jazdy. Z tymże te, co uciekły były mocno przetrzebione. Natomiast Brytyjczycy stracili 5 batalionów, żaden nie uciekł oraz 4 szwadrony jazdy – 8 uciekło.
      To jakieś 1120 poległych Brytyjczyków i 400 Prusaków. Pewnie gdyby policzyć straty w oddziałach, które uciekły/zostały na polu walki to Brytyjczycy stracili z 1500 – 1700 ludzi, Prusacy może do 1000.
      Rzecz jasna większe straty były spowodowane koniecznością nacierania na pozycje w wioskach, zupełnie nie po brytyjsku bym rzekł 🙂

  3. Prusacy utrzymali cel główny (choć na jedną turę się z niego wycofali), centralne wzgórze, które kontrolowało teren między wioskami i lasem oraz wciąż posiadali jazdę. Mieli również przewagę w artylerii, bo brytyjska bateria piesza była o krok od zniszczenia lub ucieczki. Przy równych liczebnie oddziałach na początku bitwy (9200 żołnierzy, 16 armat), mieli mniejsze straty.
    Hmm…zmarnowana armia…

    1. Te „resztki batalionów” miały przewagę liczebną. Prusaków zostało na polu bitwy może jakieś 3000 (razem z kawalerią), Brytyjczyków ponad 4200. Nie będę wspominał o tym kto OPUŚCIŁ główny cel bitwy w jej ostatniej turze

  4. Pruski historyk Joahim von Gross-Propaganden, słusznie zauważył, że bohaterskie i i dotąd niepokonane pruskie wojska opuściły Carlowitz by wciągnąć resztki angielskiej armii w pułapkę jaką był otwarty teren między wioskami. Jedynie przezorności Wellingtona, której pewnie nauczył się od marszałka Bluchera, zawdzięczają swoje ocalenie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s