Kampania sześciodniowa – ruchy 10 lutego

-Halt! Kto idzie?! – dwaj stojący przy namiocie strażnicy przybrali bardzo srogie miny.
– Oberleutnant von Kromer, adiutant ze sztabu generała Kleista z bardzo ważną wiadomością dla feldmarszałka Bluchera!
– Feldmarszałek jest teraz… zajęty… – odparł nieco zmieszany żołnierz.
– To sprawa nie cierpiąca zwłoki! – wykrzyknął von Kromer i wtargnął do wnętrza namiotu razem z próbującymi go powstrzymać strażnikami.
Zza niewielkiej zasłonki dobył się kobiecy pisk, któremu towarzyszyło męskie przekleństwo.
– Przepraszamy panie feldmarszałku…
– Donnerwetter – zaklął Blucher, ubierając koszulę i mamrocząc dodatkowo coś o straconej okazji, na które coraz rzadziej miał siłę.
Gdy skąpo odziana niewiasta przemknęła między żołnierzami odezwał się von Kromer.
– Panie feldmarszałku, najmocniej przepraszam za wtargnięcie, ale generał Kleist przesyła pilne wieści, naprawdę nie cierpiące zwłoki.
Blucher doprowadził do porządku swój wygląd i wyprosił strażników z namiotu, każąc im zawołać Gneisenau’a. Gdy jego wierny sztabowiec zjawił się, stary feldmarszałek zapytał:
– Więc jakieś to ważne wieści ma dla nas generał Kleist?
– Nasi zwiadowcy oraz uciekinierzy z armii rosyjskiej donoszą, że pod Montmirail Napoleon dogonił i rozbił całkowicie korpus rosyjski Osten – Sackena, poniósł przy tym dosyć niewielkie straty. Rosjanie bronili się dzielnie, ale ulegli wobec przeważającej siły wroga.
– Donnerwetter! – zaklął ponownie Blucher. Ten francuski kurdupel uzurpator znowu pokazał co potrafi.
– Proponuję rozłożyć mapę panie feldmarszałku – rzekł Gneisenau i od razu sięgnął po duży rulon, który leżał przy stole. Gdy rozwinął go na płaskiej powierzchni trzej oficerowie skupili się dookoła niego.
– Napoleon jest w Montmirail, Macdonald, który prowadzi Polaków w Ondevilliers. Z kolei Yorck dotarł do Chateau – Thierry – zaczął Gneisenau.
– Korpus generała Kleista połączył się z rosyjskim korpusem Ołsufiewa w Bergeres – dodał von Kromer.
– A my jesteśmy tutaj – Blucher wskazał na Flavigny.
– Napoleon ma trzy wyjścia. Albo rzuci się na Viffort, a Macdonald cofnie się do La Ferte, aby powstrzymać ewentualny atak Yorcka, albo Macdonald ruszy się do Montmirail i tam poczeka na niego Napoleon, albo Napoleon ruszy do Ondeviliers i połączy tam z Macdonaldem – referował Gneisenau.
– Pierwszy ruch jest zbyt ryzykowny, chociaż Bonaparte mógłby zaryzykować. W tym wypadku Macdonald mógłby sam walczyć z Yorckiem, a główna siła Napoleona byłaby 2 dni drogi od tamtej bitwy, tymczasem my bylibyśmy coraz bliżej.
– Drugi wariant zostawiłby La Ferte i drogę na Meaux otwartą dla Yorcka, chociaż połączyłby obie armie i ustawił w pozycji środkowej – zauważył von Kromer.
– Dlatego Bonaparte wybierze ten trzeci – rzucił Blucher. – Połączy swoje armie w Ondeviliers. Będzie miał wszystkie siły w swoim ręku i zabezpieczy drogę ku Meaux, swojej linii zaopatrzenia. Tak. Tak właśnie będzie. Dlatego Yorck ruszy się tutaj – wskazał Blucher. Ruszy się na Viffort. A nasze armie będą dalej maszerowały na zachód, aż złapiemy Napoleona i wyciśniemy z niego ostatnie soki, tak jak wyciska się miękki owoc!

10 lutego jeszcze przed świtem armie przeciwnych stron wyruszyły w wyznaczonych przez dowódców kierunkach. Żołnierze mogli odetchnąć. tego dnia nie doszło do żadnej bitwy. Rozmieszczenie armii na koniec dnia wyglądało następująco:

10luty
Kliknij by powiększyć
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s